Atak Pancerny na Dyneburg - Pierwsze Straty

Witold J. Lawrynowicz

27 – 28 wrzesnia 1919 roku

Ten artykul jest kontynuacja pracy "The First Action of Polish Armor. Polish Tanks at Bobrujsk – August 28, 1919" zamieszczonej w poprzednim, zimowym, numerze e-magazine.

 

W miesiac po bitwie pod Bobrujskiem 2 Kompania Czolgów wziela udzial w szturmie Dyneburga w skladzie Frontu Litewsko-Bialoruskiego. Pod koniec wrzesnia 1919 roku Grupa Gen. Edwarda Rydza-Smiglego opanowala caly poludniowy brzeg Dzwiny od Dzisny po Dyneburg (Dzwinsk) z wyjatkiem przedmoscia pod Dyneburgiem. Zamierzano zdobyc cala linie Dzwiny i wykorzystac ja jako potezna bariere naturalna. Do tego celu konieczna byla likwidacja przyczólka sowieckiego na poludniowym brzegu rzeki pod Dyneburgiem. Przyczólek byl broniony przez Brygade Estonska, która wraz z podporzadkowanymi jej pulkami 4, 6 i 30 liczyla 5000 zolnierzy. Sily te byly wspierane z prawego brzegu rzeki przez sowiecka 4 Dywizje Strzelców i Brygade Lotewska oraz 3 pociagi pancerne. Caloscia dowodzil komdyw Dauman. Strona Polska planowala likwidacje przedmoscia na poludniowym brzegu rzeki; niestety, na wyrazone na 2 godziny przed rozpoczeciem operacji zadanie Misji Wojskowej Ententy, musiala zrezygnowac z forsowania Dzwiny i zajecia miasta. Zamierzano jednak zniszczyc mosty na rzece w celu zabezpieczenia sobie dogodnej pozycji obronnej. Dzwina naprzeciwko Dyneburga byla spieta przez dwa mosty i kladke. Najbardziej na pólnoc wysuniety byl zelazny most kolejowy na lewym brzegu broniony dodatkowo przez stary fort ziemny, o 300 metrów na poludnie naprzeciwko przedmiescia Grzywa (Griwa) znajdowal sie most drogowy, jeszcze dalej znajdowala sie kladka piesza polozona na wschód od folwarku Malutki.

 

Na rozkaz dowództwa Frontu Litewsko-Bialoruskiego 2 Kompania Czolgów zostala oddana do dyspozycji Grupy Gen. Rydza-Smiglego. 2 kompania wyladowala swoje 24 czolgi Renault FT 18 na stacji Dukszty 22.IX.19 i wraz z I Brygada Piechoty Legionów weszla w sklad Grupy Pólnocnej. Plan operacji zakladal, ze 2 kompania bedzie nacierac trzema plutonami bojowymi wraz z 1. Batalionem 1. Pulku Piechoty Legionów i 2. Batalionem 6. Pulku Piechoty Legionów z zadaniem osiagniecia lewego brzegu rzeki pomiedzy przedmiesciem Grzywa i folwarkiem Malutki. 27.IX.19 2 kompania 1. Batalionu Czolgów, dowodzona przez kpt. Jean Dufour, nocnym marszem dotarla na pozycje wyjsciowe do natarcia. Marsz w ciemnosciach byl dodatkowo utrudniony przez bardzo zly stan dróg, co spowodowalo opóznienia i liczne usterki mechaniczne w czolgach. Na skutek czestych awarii, których nie udalo sie usunac na czas, po drodze pozostawiono 3 czolgi. Godzine rozpoczecia natarcia trzeba bylo dwukrotnie przesuwac z powodu powolnego posuwania sie 2 kompanii w kierunku pozycji wyjsciowych. Z tego samego powodu przewozone na samochodach ciezarowych paliwo do czolgów nie dotarlo na czas i czolgi wyruszyly do akcji bez uzupelnienia materialów pednych.

 

 

Do natarcia 2 kompania rozwinela sie dwoma plutonami na zachód od szosy o 1 kilometr na pólnoc od wsi Lawkiesy (Lawkessy) zatrzymujac III pluton w rezerwie. O 5:30 rano, po 10 minutowym, gwaltownym przygotowaniu artyleryjskim, czolgi wyprzedzajac piechote ruszyly do ataku. I pluton, dowodzony przez ppor. Ferdynanda Braquet, poprowadzil piechote do szturmu na przedmiescie Grzywa, nie ponoszac przy tym zadnych strat. Nieprzyjaciel nie stawial oporu w zabudowaniach i szybko wycofal sie przez most drogowy na druga strone rzeki. Po zajeciu przedmiescia I pluton nie mógl wziac udzialu w dalszej akcji piechoty z powodu braku paliwa w czolgach. Zadanie zniszczenia drewnianego mostu drogowego podjeli saperzy oslaniani przez piechote. Po jakims czasie od strony Dyneburga ukazaly sie 2 sowieckie samochody pancerne, które zaczely ostrzeliwac saperów i piechote silnym ogniem z karabinów maszynowych zadajac im powazne straty. Za samochodami pojawila sie piechota, która wsparta silnym i celnym ogniem artylerii zaczela posuwac sie w strone mostu.

 

 

Na prawym skrzydle natarcia II pluton, dowodzony przez ppor. Francois Faure, wzial udzial w likwidacji umocnien polowych nad Dzisna i pod wsia Ligniszki. Wies byla broniona przez podwójna linie okopów i zasieki z drutów kolczastych. W poczatkowej fazie natarcia silny, flankowy ogien broni maszynowej nieprzyjaciela skierowany ze stanowisk na wschód od szosy zahamowal posuwanie sie piechoty. Dopiero po sforsowaniu transzeji przez czolgi i zniszczeniu znacznej liczby karabinów maszynowych, piechota poderwala sie do szturmu na bagnety i zdobyla okopy biorac licznych jenców. Po przelamaniu linii okopów czolgi zaatakowaly wies zmuszajac przeciwnika do bezladnego odwrotu. Zdobycie wsi zwolnilo II pluton do innych zadan. Czolgi skrecily w lewo w strone przedmiescia Grzywa, gdzie wtargnely od wschodu o 6:15 rano. II pluton zajal pozycje nad rzeka i ogniem swoich dzial oslanial przez kilkanascie minut saperów niszczacych most drogowy na Dzwinie.

 

 

Akcja II plutonu kierowal osobiscie dowódca 1. Pulku Czolgów mjr. Jules Maré, który nastepnie z przedmiescia Grzywa skierowal II pluton na wschód, do natarcia na folwark Malutki, w celu odciazenia walczacego tam 2 batalionu 6. Pulku Piechoty. Czolgi obeszly folwark Malutki od pólnocy i natarly na pozycje nieprzyjaciela od tylu. Rosjanie oskrzydleni przez pluton czolgów uciekli w poplochu z folwarku i ponoszac duze straty od ognia czolgów przeprawili sie na pólnocny brzeg Dzwiny po kladce. Po wykonaniu zadania II pluton czolgów zawrócil w strone Ligniszek. Czolgi i piechota doszly do mostu na rzece i zatrzymaly sie, oczekujac dalszych rozkazów. 1. Batalion 1. Pulku Piechoty przeszedl po moscie na pólnocny brzeg rzeki, ale nie prowadzil poscigu za nieprzyjacielem. Mjr. Maré dowodzil natarciem osobiscie, szedl w linii tyraliery piechoty, wskazywal cele dla czolgów swoja laska i przez caly ranek znajdowal sie stale pod ostrzalem karabinów maszynowych nieprzyjaciela

 

 

Bardzo spózniony III pluton, dowodzony przez ppor. Clement-Francois Galtier, oficera zaopatrzeniowego kompanii, osiagnal przedmiescie Dyneburga – Grzywa, juz po zajeciu go przez piechote. Pluton zatrzymal sie, jako odwód odcinka, miedzy zabudowaniami, oczekujac kontrataku nieprzyjaciela. Wkrótce z pólnocnego brzegu zaatakowala most drogowy piechota sowiecka wzmocniona przez 2 samochody pancerne. 2 czolgi III plutonu ruszyly w kierunku mostu, ostrzelaly sowieckie samochody pancerne i rozproszyly piechote przeciwnika. Manewrujace w poblizu mostu czolgi dostaly sie pod ogien sowieckiej artylerii polowej i poniosly straty. W walce o most, III pluton stracil 4 rannych w tym dowodzacego plutonem ppor. Galtier. W wyniku udanej operacji zajeto przedmoscie z wyjatkiem fortu chroniacego most kolejowy.

 

 

2. Batalion 1. Pulku Piechoty Legionów zaatakowal fort, ale bez wsparcia czolgów zostal zmuszony do odwrotu ponoszac duze straty od ognia sowieckiej broni maszynowej. Wszystkie przeprowadzone tego dnia natarcia polskiej piechoty na fort zostaly odparte z powaznymi stratami. Fort pozostal w rekach Rosjan. Niepowodzenie bylo spowodowane plaskim terenem na którym karabiny maszynowe przeciwnika zbieraly obfite zniwo oraz zla wspólpraca polskiej artylerii, która nie zapewnila wlasciwej oslony piechocie.

 

 

Po bitwie, przez wieksza czesc nocy zalogi byly zajete reperacjami czolgów oraz uzupelnianiem benzyny, olejów, wody w chlodnicach i amunicji. Do pólnocy zdolano przygotowac do walki 12 czolgów. Wsród zalóg panowal entuzjastyczny nastrój, Francuzi, którzy szykowali sie juz do powrotu do kraju, zglaszali sie na ochotnika do walki. Oficerowie francuscy zajmowali stanowiska strzelców w czolgach, byle tylko wziac udzial w nadchodzacym boju. Kpt. Dufour przed walka powierzyl dowodzenie I plutonem ppor. Braquet, II plutonem ppor. Faure i III plutonem ppor. Józefowi Jasinskiemu. Po raz pierwszy w historii pluton czolgów mial wejsc do akcji dowodzony przez polskiego oficera.

 

Nieprzyjaciel po klesce na poludniowym brzegu Dzwiny rozpoczal w nocy ewakuacje Dyneburga spodziewajac sie w kazdej chwili polskiego ataku na miasto. Jednak w nocy, wobec biernosci oddzialów polskich, które nie próbowaly utworzyc przyczólka na prawym brzegu rzeki, sowieci zaczeli wzmacniac obrone fortu. 28.IX.19 czolgi I i III plutonu wspieraly oddzialy 1. i 5. Pulku Piechoty Legionów w uderzeniu na fort ziemny strzegacy mostu kolejowego. O godzinie 5:10 rano artyleria rozpoczela przygotowanie ogniowe, które trwalo 10 minut. O 5:20 z przemiescia Grzywa ruszylo polskie natarcie, poprowadzone poczatkowo w kolumnie po szosie. Czolgi wspieraly uderzenie 1 i 2 kompanii 5 Pulku Piechoty na most kolejowy. Dopiero po napotkaniu oporu i wejsciu do akcji sowieckiego pociagu pancernego, który wzial polskie oddzialy pod ogien swojej artylerii, plutony rozwinely sie na polach. W czasie natarcia czolgów doszlo do boju rosyjskiego pociagu pancernego z pociagiem pancernym "Smialy", ktore ostrzeliwujac sie nawzajem wziely w krzyzowy ogien czolgi I plutonu. Pocisk z polskiej 75 mm armaty trafil w silnik czolgu kpr. Szpojdy, ale nie eksplodowal, co uratowalo zycie zalogi. Kpr. Szpojda i kierowca kan. Kilewicz (Bilewicz?) nie opuscili uszkodzonego pojazdu, ale ogniem z karabinu maszynowego wspierali natarcie piechoty. Sytuacje polskiego natarcia pogarszala wlasna artyleria, która pomimo znaków dawanych racami nie przedluzyla ognia, co spowodowalo, ze polskie oddzialy musialy przekroczyc zapore ogniowa wlasnej artylerii. Czolgi posuwaly sie jednak stale naprzód nie zwazajac na ogien artylerii, przekroczyly przedpole i dotarly do linii kolejowej. I pluton przedarl sie pod wiaduktem kolejowym Nr. 2, a III pluton pod wiaduktem Nr. 1 niszczac zasieki z drutów kolczastych i stanowiska karabinów maszynowych. Akcja czolgów porozrywala zasieki, uciszyla karabiny maszynowe i zmusila obronców do odwrotu otwierajac droge do fortu piechocie. Wchodzac na teren fortu czolgi zaczely systematyczne niszczenie zasieków z drutu kolczastego na walach i zwalczanie gniazd broni maszynowej wroga. Pojazdy jezdzily wzdluz walów miazdzac zasieki i strzelajac do nieprzyjaciela. Piechota sowiecka widzac czolgi wchodzace na ziemne waly zaczela wycofywac sie do wnetrza fortu. Skuteczna akcja czolgów umozliwila, przycisnietej ogniem maszynowym do ziemi, piechocie legionowej, wdarcie sie w system umocnien i szturm fortu.

 

 

W czasie natarcia III pluton znajdowal sie pod ogniem rosyjskigo pociagu pancernego, który wycofal sie przez most kolejowy na pólnocny brzeg Dzwiny. Podczas walki na polu przed fortem stanal, unieruchomiony przez zanieczyszczenie gaznika, czolg ppor. Jasinskiego. Ppor. Jasinski wyszedl z pojazdu, otworzyl pancerne oslony silnika i usilowal prowizorycznie usunac defekt silnika stojac obok czolgu. Kierowca kpr. Franciszek Brzeszczych wszedl do wiezy i ostrzeliwal przeciwnika z dzialka. W kilka minut pózniej czolg ppor. Jasinskiego zostal trafiony rosyjskim pociskiem. Eksplodujacy na wiezy granat, wystrzelony przez dzialo rosyjskiego pociagu pancernego, zabil kierowce kaprala Brzeszczycha. Granat nie przebil wiezy, ale odlamki oderwane od wewnetrznej strony pancerza ranily smiertelnie kaprala. Kpr. Brzeszczych byl pierwszym poleglym w 1 Pulku Czolgów. Pomimo ognia zaporowego sowieckiej artylerii, III pluton pokonal waly ziemne fortu i dopomógl piechocie w zdobyciu umocnien. Przy wspinaniu sie na waly fortu w czolgu bomb. Franciszka Matyjasika ulegla awarii skrzynia biegów. Bomb. Matyjasik pozostal w unieruchomionym czolgu, pomimo silnego ognia artylerii, ostrzeliwujac Rosjan az do momentu zdobycia fortu. Po ukazaniu sie czolgów na walach fortu, oddzialy 5. Pulku Piechoty Legionów ruszyly do szturmu na bagnety. Sowiecki pociag pancerny, który do tego czasu z drugiego brzegu Dzwiny panowal ogniem nad fortem, zostal wykolejony celnym ogniem artylerii polskiej i od tego momentu los obronców fortu byl juz przesadzony. Rosjanie widzac beznadziejnosc dalszej walki podjeli próbe odwrotu przez rzeke na lodziach przyczym poniesli znaczne straty od ognia polskich czolgów. Po zajeciu fortu, polskie czolgi zwalczaly ogniem ukrytego w domach po drugiej stronie rzeki nieprzyjaciela i oslanialy prace saperów na moscie kolejowym.

 

 

Po bitwie kpr. Franciszek Brzeszczych zostal pochowany z honorami wojskowymi na cmentarzu 1. Pulku Piechoty Legionów w Lawkesach. 29.IX.19 2 kompania zostala wycofana z linii, zaladowana na wagony kolejowe i odeslana do bazy w Lodzi. W operacji kompania stracila 1 zabitego i 4 rannych, a dwa czolgi zostaly zniszczone ogniem artylerii.